W drodze do Doomsday Clock przeczytałem Batman/Flash The Button, zawierający zeszyty Batmana z runu Kinga, które pominąłem podczas lektury całej serii, oraz zeszyty z Flasha Williamsona połączone w jeden wątek. Niby część pisze King, ale odczułem mocno, że nie jest to zupełnie jego rodzaj narracji i wydaje mi się, że tam jednak więcej maczał Johns, któremu tylko podziękowano a nie wymieniono nawet jako pomysłodawcę na historię. Typowa johnsowa karuzela po kontinuum, zresztą spinająca jego dwa kryzysowe tytuły, bo i poprzedzający Flashpoint jak i zbliżający się Doomsday Clock. Nieskrępowana niczym, również granicami prawdopodobieństwa, wesoła zabawa z kolejnym potęgowaniem napięcia przed ostatecznym ukazaniem tego niebieskiego ziomeczka, o którym wszyscy już wiedzą, ale w razie czego pominę jego imię. Co tu robi Jay Garrick? Nie mam pojęcia, no ale hej! Co to byłaby za podróż przez Speedforce bez powrotu jakiegoś "zapomnianego" speedrunnera? Czytając, zastanawiałem się na ile King wcześniej przewidział włączenie Thomasa do fabuły swojej serii a na ile włączenie go było zmianą w następstwie po The Button...
Fabok ma niesamowite wyczucie i jest genialnym rzemieślnikiem. Porter podobał mi się bardziej w komiksach z 20 lat wcześniej, ale może to być też efekt nonszalanckiego nakładania tuszu. Ogólnie spoko, ale w porównaniu jednak wolę jego rysunki z JLA. Mam wydanie amerykańskie OHC z "lenticular dust jacket", pod którą znajduje się ładna okładka zawierająca czysty rysunek bez tytułu i blurbu. Przyczepię się jednak do pampersa jakiego ewidentnie nosi Flash, jego spuchniętego kolana i zdeformowanej stopy. Ale kolory ładne, o 🙂
Wydanie wygląda spoko, póki się nie otworzy samego komiksu. Cienki album, ale strony są tak ściśnięte, że nie chcą same utrzymać się otwarte, nawet po otwarciu równo w środku. Dla wygody podczas czytania korzystałem z podkładki z "przytrzymywaczką".
Ogólnie komiks mi się podobał, jako nieskrępowana rozrywka, Bruce jest uroczy w relacjach rodzinnych a Barry z groteskową lekkością podchodzi do kwestii katastrofy kontinuum na krawędzi noża... 😁 Uważam, że lepiej się to czyta niż zbędne teasery z serii o Supermanie Tomasiego... Ale właśnie kończę czytać The Oz Effect Jurgensa w bliźniaczym wydaniu, więc może coś zaraz się zmieni.