5 tom Supermana z DC Rebirth. Bardzo ładny album, nic koncepcyjnie nadzwyczajnego, ale po prostu kunszt rysunków i lekkość kreski oraz bardzo umiejętne nakładanie soczystych kolorów cieszy oko.
Wątki z zaginionymi dziećmi oraz z Deathstrokiem mają intrygujące początki, ale ich zakończenia nie utrzymują tego napięcia. Historia wycieczki rodzinnej po miejscach związanych z historią Stanów Zjednoczonych z lekkiej rozrywki upstrzonej nieco kontekstem historycznym szybko zmienia się w cytowanie nudnych suchych faktów historycznych z datami, miejscami i nazwiskami, bez jakiejś emocjonalnej treści. Znaczy jakaś próba fabularyzowania tego jest, ale ginie w ścianie tekstu, który mocno osłabia uwagę czytelnika i osłabia jakikolwiek związek emocjonalny z tym co się dzieje.
Mimo tych mankamentów przeczytałem bez bólu, bo ładne obrazki i kolorki.