W końcu mój maraton infinite-crisisowy dobiegł końca. Po przeczytaniu większości możliwych tie-inów (a na pewno tych najistotniejszych), w końcu mogłem bardziej docenić główny event przy drugim podejściu.
Infinite Crisis zdumiewa rozmachem wielowątkowości, dobrze łączy stare z nowym, przytłacza ogromem postaci przewijających się na stronach komiksu. Doceniam tytaniczną pracę łączenia przeplatających się ze sobą wątków i nagromadzenie "payoff'ów". Nie mniej jednak nie obyło się bez wielu problemów.
Wątek kontynuowany z Rann-Thanagar War bardzo mało satysfakcjonujący, ot sobie krąży po kosmosie i w sumie nic z tego nie wynika. Szkoda, bo wielki kataklizm i wojna są tutaj tylko tłem dla pożegnania kilku mniej lub bardziej znanych bohaterów (z którymi z resztą ja i tak nie miałem za wiele do czynienia w komiksach). Bardzo krzaczy mi na tle eventu zawartość Companiona, który zawiera po jednym finalnym zeszycie dla każdego z 4 głównych tie-inów. Z jednej strony są to historie istotne, bo bez tego, sporo materiału w Infinite Crisis dąży... do niczego, brakuje zamknięć wątków. Z drugiej strony materiał w nich zawarty jest niemiłosiernie rozwleczony w porównaniu do naćkanych drobnymi rysunkami i morzem tekstu 7 zeszytów głównej serii. Spokojnie wątki te mogłyby być okrojone i zmieszczone w 1-2 zeszytach i włączone do głównej serii.
Główny wątek Supermena i jego różnych inkarnacji jest nomen omen super. Na deser do jego lektury polecam zapoznać się z częścią zbiorku zatytułowanego Superman: Infinite Crisis, w którym oprócz istotnego Secret Files & Origins, jest bardzo sprawnie przedstawiona strona konfliktu, w której każdy z bohaterów próbuje wcielić się w przeciwnika i zmierzyć się z jego wersją rzeczywistości... Z tego zbioru bardzo słabo wygląda "origin" jednego z bohaterów ze względu na katastroficznie beznadziejną oprawę graficzną. Wygląda jakby w czasie wydawania eventu DC zabrakło już artystów i dali to do rysowania zupełnemu żółtodziobowi.
Jestem bardzo zadowolony z tego, że dałem drugą szansę Infinite Crisis i gorąco polecam się zapoznać z tym tytułem. Zupełnie nie rozumiem czemu w Polsce wydano jedynie 7 zeszytową serię głównego eventu i brakuje masy tie-inów, bez których spora część materiału jest wg mnie zupełnie niestrawna. Przed pierwszym podejściem widziałem sporo opinii, że komiks jest na tyle dobry, że wystarczy ogólna wiedza o DC, ewentualnie można uzupełnić wiedzę lekturą Omac Project - ale zupełnie się nie zgadzam. Główny wątek owszem, można przeczytać z radością. Ale masa materiału prosi się o dopowiedzenie "ale o co chodzi, do czego to zmierza? kto to jest i dlaczego jest ważny?". Nawet po przeczytaniu wielu komiksów wiodących do Infinite Crisis nadal napotykałem na jakieś urwane w środku wątki bez punktu odniesienia z czym to jeść, niestety.
Komiks zostawiam w kolekcji, bardzo pasuje do klucza, z jakim ją buduję. Wiem o tym, że z czasem, po "doczytaniu" kolejnych wątków (z JSA, z Gotham Central, Planet Heist, itp.) historia jeszcze bardziej mi się spodoba i będę mógł ją jeszcze bardziej docenić. Nie polecam nikomu z nawet odrobiną OCD czytać tylko polskiego wydania bez uzupełnienia o dodatkowe materiały.