czwartek, 30 grudnia 2021

#90 Terra Incognita

No terra się poznęcam. Jako, że tytuł ten przyniósł sporo uciechy tutejszym czytelnikom, miałem nadzieję, że uda mi się coś zabawnego napisać i dołączyć do karuzeli śmiechu. Nie wyszło.

Przerost formy (i to jeszcze dyskusyjnej) nad treścią - aluzje polityczne, polaki-cebulaki, krytyka konsumpcjonizmu i współczesnych przemian społecznych, senna rzeczywistość i przebicie 4 ściany są to elementy aż nazbyt oczywiste i razi w tym przypadku siłowanie się na niejednoznaczność i zagmatwany przekaz. Sporo elementów ginie w potoku bełkotu i nie czuję się na tyle zaangażowany i zachęcony, by nawet próbować rozgryźć te bardziej ukryte "kalambury" za ścianą absurdu i bazgrołów. Bardziej doceniam czytelniejszy przekaz bardziej złożonych treści, niż banały niepotrzebnie zawoalowane w pseudointeligentny sposób. Ale już bez ironizowana przyznaję, że takie rozgryzanie narracji też może przynosić rozrywkę - sam lubię często niejednoznaczne motywy, z których można wydobyć jakieś fajne treści. Ale tutaj ja po prostu tego nie znalazłem.

Na pewno jest wielu odbiorców tego typu treści, ale ja do nich nie należę, mimo "masochistycznych" zapędów czytelniczych 😉 Tu to nawet ciężko mówić o jakimś masochizmie, bo mimo sporej objętości w papierze, nie znalazłem tu na tyle treści by zdążyć odczuć jakiś dyskomfort. Jeszcze co do objętości: raz autor raczy nas prostymi rysunkami o niewielkiej wadze fabularnej ale rozwalonymi na pół strony czy nawet całą (już nie czepiam się niepotrzebnych bazgrołów oddzielających rozdziały), ale kiedy indziej istotne dla klimatu czy opowieści kadry są nieproporcjonalne mniejsze i nieczytelne pod obciążeniem nadmiernymi bazgrołami. Innym razem, choć ogólnie doceniam sekwencjonowanie kadrów, tutaj autor przesadza z tym zabiegiem i czasami po prostu niczemu nie służy kolejne zbliżenie na to samo, co w poprzednim kadrze było w minimalnie większym oddaleniu, ale nadal czytelne. Artysta powinien mieć umiejętność wyczucia, kiedy rysunek jest już wystarczająco "wypracowany" i nie mam wątpliwości, że autor to potrafi, bo wiele w tym komiksie tego przykładów. Czasami trzeba niestety się cofnąć i poprawić, to co się schrzaniło a nie bezkrytycznie dawać do druku.

Z technicznych pozytywów: papier miły w dotyku, ładnie pachnie i czcionka jest fajna i czytelna (wiem, że #nikogo, ale to ostatnie pozwoliłem sobie podkreślić, bo zwykle widzę, jak polskie komiksy są zmasakrowane źle dobranym liternictwem). Gruby papier mógłby świadczyć o jakimś wyższym poziomie, niestety został źle dobrany do konstrukcji grzbietu. Komiks sam się nadzwyczajnie skutecznie zamyka (a miałem w rękach niejedną upartą znacznie większą kobyłę) jakby nie chciał być czytany, a zwykle nie jestem szczególnie wybredny pod tym względem. Nie wiem jakim cudem przeoczono to przed masowym drukiem 😕

Terra Incognita, Andrzej jest na nie.