czwartek, 30 grudnia 2021

#17 Superman Odrodzenie tom 6 Imperius Lex

Przeczytałem 6 tom Supermana i... taki sobie komiks. Większość to tępa napierdalanka na Apokolips nakręcana oczywiście masą nieporozumień i zbiegów okoliczności (większość konfliktów można byłoby uniknąć, wymieniając kilka zdań przed uprowadzeniem/walką). Plus za podjęcie porzuconych wątków jeszcze z N52, szkoda tylko, że tak topornie. Nawet ostateczna decyzja jaką musi podjąć Supek (niby to wybierając między swoją rodziną a dobrem ogółu) wypada blado, bo konkluzja nie nosi żadnych konsekwencji i w efekcie nie rezygnuje z rodziny a dobro ogółu zostaje zachowane...

Reszta to ckliwa, naiwna czytanka. Dzień zabawy Ligii Sprawiedliwości z dziećmi z hospicjum jest dokładnie tym czego można było się spodziewać. Nudną i infantylną historyjką, mającą niby to podkreślić aspekt nadziei, jaką ma Superman reprezentować, ale próba jest nieudolna a efekt lichy.

Przygoda Supermana z synem na planecie, którą ma spotkać podobny los jak Kryptona, przedstawia konflikt z mieszkańcami nie chcącymi pomocy ze strony bohatera w imię własnej wiary. Superman popisuje się brakiem wyczucia i sporą ignorancją (nie kłócę się z jego pobudkami, oczywiście, ale on po prostu nie potrafi w tym komiksie załatwić niczego bez eskalacji konfliktu...). Odczułem bardzo niesubtelną krytykę religii, i mimo że sam jestem ateistą, bardzo kiepsko odbieram wrzucanie wszystkiego do jednego wora i stawianie znaku równania między "kapłaństwem" a "złem"... Staram się zrozumieć problem jaki stawia scenarzysta, ale uważam, że mógłby to lepiej sprzedać.

Rysunki Mahnke są ok, Quintana dobrze dobiera kolory, plus za jego dodatkowy wkład w ładnie pokazany kosmos. Miło znowu zobaczyć Benesa pracującego nad Supermanem. Pracy Kitsona wolałbym już nie oglądać.


(...)

ja nie żałuję zakupu całej serii. zresztą już tylko jeden tom mi został do przeczytania. nawet jeśli miałbym potem wszystko sprzedać to lepiej mi to weszło niż inna znana seria z Rebirth, gdzie się mocno frustrowałem (i tamtej też nie żałuję - kiepskie doświadczenie też jakieś doświadczenie - chociażby do zweryfikowania mniej lub bardziej popularnych opinii). jeszcze przede mną kilka innych tomów z DC Rebirth niejako powiązanych z Supermanem, więc nad decyzją jeszcze się wstrzymam, bo może znajdę gdzieś istotne nawiązania.

ale możliwe, że się miętki zrobiłem i już mniej mnie boli lektura bardziej ułomnych tytułów 😛

jeszcze tylko dodam, że warto liznąć tę serię chociażby dla interakcji między Supermanem a jego synem. Jon jest przesympatycznie pisany i myślę, że w momencie wydawania ta postać dobrze zrobiła odświeżeniu zgnuśniałego wizerunku Supka.