czwartek, 30 grudnia 2021

#19 Superman Action Comics vol. 1 Path of Doom

W ramach jakichś większych zakupów wpadł mi jeden tom z Supkiem, i już zdążyłem zapomnieć, że go posiadam. Action Comics vol. 1 Path of Doom jest nieodłącznym elementem lektury runu Tomasiego, jeżeli potrzebujesz czytać Superman Odrodzony z minimalnym kontekstem (bo pierwszy raz pojawiają się 3 wersje pewnych postaci). Ale jak już wcześniej wspomniałem, Odrodzony jest zbędną lekturą, jeśli ograniczasz się do runu Tomasiego. To tylko porada dla tych, co koniecznie potrzebują czytać brakujące zeszyty z tej serii zamieszczone w Odrodzonym.

Sama historia jest ok, chociaż najwięcej emocji dostarcza poprzez festiwal teaserów, co z wiadomych przyczyn może irytować, ale rozrywkę z tego też można czerpać. Poza tym jest ok, nic nadzwyczajnego, ale też nie mam za bardzo nad czym się pastwić, to sobie daruję 😜

Rysunki poprawne, kolorowe, sporo detali, ale i sama kreska jest trochę bardziej dopracowanym szkicem, bardzo luźna. Mi przypasowała, a na pewno nie przeszkadzała podczas czytania.

W tym miejscu dam upust irytacji związanej z potraktowaniem dwóch postaci, gdzie jedna została usunięta a druga została obdarzona supermocami. Dowiaduję się tego, póki co, jedynie z retrospekcji z Odrodzonego. W runie Tomasiego nie ma na ten temat żadnych informacji, w pierwszym tomie Action Comics też. Możliwe, że w dalszej części runu albo w niewydanej u nas Superwoman. Moje pytanie brzmi: czemu do diabła te dwie kwestie nie zostały poruszone już w Ostatnich Dniach Supermana, komiksu poprzedzającego oba runy z Supermanem w DC Rebirth? Poświęcono mnóstwo stron na walkę z jakimś no-namem, a sama śmierć Supermana, która literalnie wpłynęła na dwie z osób będących przy jego śmierci została potraktowana po łebkach (śmierć w eksplozji energii, która trafia wybiórczo w dwie postaci spośród tłumu, na które redakcja miała własne plany i uznała, że to dobry pretekst na wprowadzenie ich bez zagłębiania się w sens). Ale ta sytuacja to jeden panel bez wyjaśnienia konsekwencji z nim związanych. Podczas lektury nawet nie zauważyłem, że dwie postaci zostały porażone... Dowiedziałem się tego dopiero z Odrodzonego, który ma miejsce między 3 a 4 tomem głównej serii... Jak można podjąć takie irytujące decyzje? To ile mam kupić tych serii by w końcu złożyć wszystko w koherentną całość? Eh, burdel all-over-the-place 🙁 Smutno, bo z tych i innych powodów słabiej odebrałem run Tomasiego, który sporo dobrego przecież wnosi... 😕