czwartek, 30 grudnia 2021

#27 Batman Mad Love and other stories

Batman Mad Love zespołu odpowiedzialnego za serial animowany to całkiem fajna podroż po sentymentach. Twórcy, mimo prostych fabuł i kreskówkowej kreski, wiedzą, że komiksu nie kierują do dzieci, jak to było w przypadku Batman TAS, tylko do dziadów wychowanych na niej, więc sporo tu dwuznaczności, kobiet ociekających seksapilem, a nawet znalazło się miejsce na odrobinę "ostrego seksu" (spokojnie, bez gorączki, rysunki nie są obsceniczne). Toleruję zawarte w tym zbiorze historie jako dobrą zabawę, bez skłonności do jakichś wyżyn ambicji, co dodatkowo potwierdzają komentarze twórców. Znalazło się kilka bardziej infantylnych historyjek, jedna wprost wyjęta z nieopublikowanego magazynu (ze względu na treść domyślam się, że kierowanego ewidentnie do dzieci), ale jest bardzo krótka i jej lektura nie męczy, ot ciekawostka.

Graficznie Bruce Timm oczywiście wymiata, z rysunków wylewa się klimat serialu animowanego. Świetnie są przedstawione kreskówkowe karykatury, przerysowane proporcje i dynamika to świetne studium syntezy formy. W przedostatniej historii znajduje się też sporo nawiązań do Kirbiego, zarówno w rysunku, fabule jak i w dialogach (proponuję odczytać od tyłu inkantacje Ra's Al Ghula). Słabiej wg mnie wypadają Klaus Johnson, Parobeck/Wagner a John Byrne wypada poprawnie (tu pewnie jestem bardzo nieobiektywny).

Nie zgadzam się z Millerem cytowanym na okładce, że Mad Love to najlepsza historia o Batmanie dekady - bardzo niesprawiedliwe wobec wielu wybitniejszych komiksów, ale lektury nie żałuję i przyznaję, że dobrze się bawiłem.