I powrót do Batmana Morrisona. Moja kolekcja zaczęła się w zeszłym roku od Batmana Snydera po którym sięgnąłem po Morrisona, ale przerwałem na R.I.P. by "nadrobić" kryzysy... No i się zaczęło. Po ogarnięciu kilkudziesięciu tytułów wracam do przerwanej lektury o Batmanie i kontynuuję run Morrisona 🙂 Pierwszy tom za mną i, tak jak wcześniej nie wyobrażałem sobie czytać Batmana bez Batmana, tak teraz cholernie podoba mi się relacja między Dickiem a Damianem. (autokorekta usilnie próbuje poprawić "Dick" na "Rick", ciekawe...)