Ale to była jazda! W końcu dobrałem się do Black Mirror. Jestem super zadowolony z tej lektury, mimo, że ze względu na popularność, ciężko nie znać spoilerów. I zaczynam powoli przekonywać się do rysunków Jocka. Nadal uważam, że warsztatowo nie powalają. Artysta ten potrafi świetnie sprzedać szkicowe rysunki z niewielką liczbą detali. Jedno co mnie irytowało to delikatnie nie równolegle krawędzie kadrów, tam gdzie powinny być proste xD Ale "flow" rysunków jest niesamowite, oko samo płynie po tych rysunkach łapiąc to co artysta chciał przestawić. Za to wielką niespodzianką był dla mnie Francesco Francavilla. Sama kreska poprawna, podobnie jak u Jocka raczej minimalistyczna, ale sprawnie pokazująca oszczędnym warsztatem bardzo skutecznie to co pokazane miało być. Co mnie najbardziej urzekło to, obok świetnej gry kontrastującym cieniem, feria barw utrzymana w ciekawej abstrakcyjnej tonacji nadającej niesamowity klimat. Bardzo niepokojąca historia, gdzie nie wszystko jest takie oczywiste i stanowiąca poza tym ciekawe doświadczenie estetyczne. Jedna z moich ulubionych pozycji batmanowych.