czwartek, 30 grudnia 2021

#42 Batman Odrodzenie tom 3 Jestem Bane

No ale obrałem sobie za cel przetestować na sobie cały run Batmana Kinga, więc wracam do 3 tomu: Jestem Bane. Pierwszy arc w tym tomie podsumowuje tytuł. Bane się wkurzył na Batmana za to co zrobił w poprzednich tomach, więc ściga bliskie mu osoby. Dostajemy niepotrzebną kontrowersję "śmierci robinów" w zasadzie dla jednej rozkładówki, bo okazuje się od razu że jednak żyją. Ciekawie przedstawiona jest symetria między Banem i Batmanem, ale poświęcenie kilkunastu stron na recap tego, co było w poprzednich DWÓCH TOMACH to jest bezczelny filler, który służy jedynie irytacji czytelnika i pretekstowi do zapełnienia stron kolejnymi kadrami długiej morderczej walki. No i jest Bane, który też niemiłosiernie długo lubi się przedstawiać. W kontraście do gacka, który po prostu mówi, że jest Batman i daje mu z dyńki. Pozamiatane. No k***a poezja. Dalsza część albumu bardziej przyjemna. W końcu jakieś życiowe tyrady Kinga do mnie przemówiły, bo pogadanka Batmana z Gotham Girl z widokiem na panoramę Gotham została napisana z należytym umiarem, bez popadania w jakieś skrajności. Dalej, intymne chwile z Catwoman również dużo lepiej zostały przedstawione niż migdalenie w poprzednim tomie - tym razem jakoś tak bardziej naturalniej to wyszło i z wyczuciem. Historie z pieskiem i ze Swamp Thingiem też stanowią mocną stronę tego albumu. Takie światełko w mroku z dawką DOBREGO humoru, takiego rodzaju jaki czytałem w Mr. Miracle. Perelki. Dochodzę do wniosku, że King powinien skupić się na mniejszych, prostszych historiach, bo epickie dramaty wychodzą mu strasznie rozwleczone i bełkotliwe.



co nie ma początku, końca ani środka?

pączek z dziurką

ale DLACZEGO pączek?