W drodze do Darkseid War przeczytałem Injustice League Johnsa... Mam wrażenie, że jest to lektura przede wszystkim uzupełniająca wątki z Forever Evil, ale sama w sobie niezbyt ekscytująca. Spotkanie z Doom Patrol w ogóle mnie nie ruszyło, mogłoby ich w ogóle nie być, stanowią raczej demo informacyjne, by poszukać osobnej serii. Po wirusie Amazo też spodziewałem się znacznie więcej. Ogólnie wątek fajny, ale akurat tutaj przydałoby się więcej dramatów związanych z ludźmi nagle posiadającymi super moce a mniej biegania bez sensu (Luthor w tym wątku zupełnie mnie zawiódł, ujawniona przez niego informacja pod koniec wygląda jak na siłę sklecony twist, nie działający jednak z jego charakterem...). Ogólnie lektura nie jest zła, nie wynudziła mnie jak niektóre czytane w zeszłym tygodniu komiksy. Graficznie cześć zeszytów jest akceptowalna, rysunki nie przeszkadzają w odbiorze, ale te rysowane przez Faboka to prawdziwa uczta dla oczu.