czwartek, 30 grudnia 2021

#61 Uncanny X-force vol. 1 (Remender)

Na pewno dziś tego nie skończę, ale muszę się podzielić już wrażeniami. Uncanny X-Force Remendera jak dotąd utrzymuje moje zainteresowanie świetnymi dialogami, pędzącą do przodu fabułą z intrygującymi motywami. A to dopiero początek pierwszego tomu... Ten komiks stoi póki co w totalnej opozycji do Uncanny Avengers tegoż autora... Mam wrażenie jakby dialogi pisał ktoś zupełnie inny, ktoś kto ma pomysły i zdolności tworzenia fabuły. Ba, nawet używane słownictwo jest na zupełnie innym poziomie. Avengers to podstawowy angielski, bez żadnych literackich niuansów. Przy X-Force muszę czasami posiłkować się google tłumacz, bo sporo bardziej zaawansowanego słownictwa i mnóstwo różnych idiomów. Bardziej wymagająca, ale intelektualnie bardziej satysfakcjonującą lektura. Mam nadzieję, że run do końca utrzyma poziom i zachowa miejsce w mojej kolekcji. Kuźwa serio, polecam sobie porównać pierwsze 5 zeszytów Avengers z X-Force. Jakbym nie miał na okładce napisane, to bym nie uwierzył, że to ten sam autor, w tym samym uniwersum, pisane w zbliżonym do siebie okresie czasu...

(...)

Pozostałe Kingowe Batmany zamówione, powinny dojść na początku przyszłego tygodnia. Więc przerwa od mojego marudzenia, właśnie przeczytałem komiks, w którym bardzo ciężko mi się do czegoś przyczepić 😃 Pierwszy tom zawierający połowę runu Uncanny X-force Remendera (20 zeszytów) bardzo mi się podobał - trafia do mnie takie inne podejście do przygód mutantów 🙂 Remender świetnie prowadzi dialogi, są bardzo naturalne, dużo przestrzeni poświęca relacjom między bohaterami, minimalizuje ekspozycję, zostawia inteligentnemu czytelnikowi niedopowiedzenia i przede wszystkim niestrudzenie buduje napięcie i niepokój podbijając stawkę coraz wyżej i wyżej, ale nie popadając w absurdy i nie gmatwając niepotrzebnie i tak zakręconej fabuły 🙂 I muszę się przyznać, że pierwszy raz wzruszyłem się, czytając komiks. Nie łatwa to sztuka wywołać u mnie takie emocje, szczególnie, że ograniczam się raczej tylko do super hero, które zwykle odwołuje się do prostszych emocji 😉 Mam wrażenie, że to zupełnie inny scenarzysta niż ten od Uncanny Avengers, tytuł którego pierwszy tom w mojej ocenie jest godzącym w inteligencję i dobry smak gówienkiem. Warstwa graficzna jest bardzo spektakularna i sprzedającą bardzo dużo dobra prostymi środkami. Zwykle nie jestem fanem malowanych kolorów, ale tutaj sposób ich nakładania i dobór mnie kupił - realistyczna kreska, jednocześnie bardzo stylizowana (kolory nie raz oniryczno-abstrakcyjne), ale dynamiczna i czytelna. Dużo detali i syntezy. Masa przeciwieństw doskonale się komponująca. I to, pomimo kilku rysowników, całkiem jednolita w obrębie tomu. Jestem pod wielkim wrażeniem i nie mogę doczekać się lektury drugiego tomu.