czwartek, 30 grudnia 2021

#67 Batman Odrodzenie tom 10 Koszmary

10 tom Batmana Kinga za mną. Tytuł "Koszmary" wygląda początkowo jak zbiór niezależnych historii, ale w każdej uświadczymy elementów, które nie pasują i zdradzają, że to fragmenty większej fabuły. Pomysł prosty i ciekawy i mimo objętości nie czuć znużenia formułą jak w przypadku innych podobnych zabiegów "wydłużania" przez Kinga. Graficznie tom zachwyca i dobrze korzysta z całej gamy różnorodnych artystów. Z ciekawostek, King stworzył swoją wersję "cichego zeszytu". Jego konkluzja jest bardziej żartobliwa, aniżeli popychająca fabułę do przodu. Morrison w tej materii więcej osiągnął w swoich New X-Men, co nie znaczy, że cicha historia Kinga jest zła oczywiście. Mamy też znakomity fanserwis w postaci "tańca z Catwoman przez różne interacje bohaterów". Znalazło się kilka stron typowej dla Kinga symetrycznej grafomanii, ale nie jest tego aż tyle jak w niektórych poprzednich tomach, więc do przeżycia (albo ja zbudowałem w sobie więcej tolerancji na taki crap). Wątek Bane'a jak zawsze głupkowaty, przedramatyzowany i ta postać zamiast jawić się jako przebiegły inteligentny przeciwnik w zgodzie z charakterem, zachowuje się jak gniewny nastolatek i buc, który usilnie znajduje kolejne okazje by się k***a przedstawić. Jakby w trzecim tomie nie było tego wystarczająco dużo... Podsumowując: ładny, szybko czytający się tom, nie za bardzo popychający fabułę do przodu, z mankamentami do przeżycia, dobry pretekst do przestawienia kilku pomysłów, na które King nie znalazł miejsca w innych tomach. Jest ok. Nie jest koszmarem 😉