Się zabieram za taką lekturę. Przygotowany, co by w gardle nie zaschło od achów i ochów. Znacie w ogóle ten tytuł? Autor ponoć ma nieźle narąbane pod sufitem.
(...)
czytałem kiedyś w necie i przez to się trochę męczyłem i po łebkach leciałem (omijałem prozę). film wcześniej oglądałem i bardzo mi się podobał.
teraz lektura bardzo mi się podoba, czytam nawet prozę o już mniej więcej wiem skąd tyle kwasu wobec filmu ze strony fanów. tego nie da się przełożyć 1:1 na film. wraz z lekturą mój szacunek do Snydera rośnie jeszcze bardziej. nie lubię odtwórczych adaptacji. lubię, gdy dwa różne media mają do zaoferowania coś innego, by doświadczenie nie było zmarnowane.
dżizas, nawet w połowie nie jestem a sporo mam przemyśleń na temat 😃
lektura stonowana, bez napierdalańska co drugą stronę, twisty sporadyczne. sporo budowania świata przedstawionego. dla mnie bomba i ciężko jeszcze mi się przyjebać, jak to zwykle mam w zwyczaju xD no, ale... jeszcze sporo drogi do końca.
(...)
W końcu pochłonąłem klasyka. Strażników czytałem kiedyś z pominięciem prozy i po angielsku (kiedy jeszcze zbyt wprawiony w języku nie byłem) i ciężko mi się wtedy czytało. I to jeszcze na ekranie monitora... A chciałem, by mi się podobało, bo adaptacja filmowa wpisała się w mój gust. Wróciłem do tego tytułu, tym razem poświęcając mu więcej należytej uwagi i lepiej przygotowując się do lektury.
Podoba mi się to polskie wydanie, bo jest wzbogacone o prawie 100 przypisów wyjaśniających mniej znane fakty z historii USA, o których czasem wspomina Moore (tej prawdziwej historii i tej fikcyjnej wynikającej z kontekstu tej pierwszej xD), kilka niuansów tłumaczenia i czasami dodatkowy kontekst kulturowy. Bardzo ułatwia to i tak wymagającą lekturę.
Fabuła to sporo treści i masa równoległych wątków. Niektóre zastanawiały mnie po co się znajdują w tej historii i już miałem je oceniać jako ładnie napisane, ale nic nie wnoszące. Jednak po lekturze nie czuję żadnych dziur typowych dla wielu superbohaterskich serii i każdy wątek służy czemuś, nawet jeśli jest to czasami tylko mała zabawa w budowanie świata przedstawionego, bez której historia dalej by działała, ale z którą jednak jest bogatsza.
To nie jest lektura na raz. Czytałem równolegle z kilkoma seriami, więc do zmęczenia materiału nie doszło.
Już wcześniej wspominałem, że dzięki temu komiksowi jeszcze bardziej doceniam film Snydera i rozpoznaję skąd bierze się sporo słów krytyki - krytyki, z którą się nie zgadzam, bo sam oczekuję od innego medium by jednak przedstawiało znaną fabułę na swój sposób i z istotnymi zmianami a pracę odtwórczą należy zachować autorom streszczeń i szkolnych bryków. Swoją drogą, muszę teraz sobie odświeżyć kinówkę i porównać na świeżo.
Widać, że komiks nie jest współczesny, ale zestarzał się bardzo elegancko. Sporo tu zasługi Gibbonsa, który raczy nas po prostu mistrzowskim opanowaniem realistycznego rysunku (fizjonomia postaci, bogate tła, architektura), kompozycji i kadrowania. Konsekwentne trzymanie się podziału kadrów 3x3 nadaje dobrego rytmu i przypomina niemal filmowy storyboard. Jednocześnie za każdym razem, gdy ten schemat jest łamany, czuć odbicie tego w zmianie ciężaru historii (szczególnie w katastroficznym punkcie kulminacyjnym!).
Jakiś czas temu krytykowałem któryś tom All Star Batman za chaos przestrzenny. Strażnicy to tego przeciwieństwo. Znakomitym przykładem jest to, ile historii udało się autorom zmieścić na jednym skrzyżowaniu. Historii, które dzieją się na pierwszy planie, na drugim a czasem nawet na trzecim i czekają na odkrycie przez dociekliwego czytelnika. Z ciekawostek, bardzo podobały mi się mniej typowe kadry podczas rozmów, gdzie "kamera" skierowana jest np. na cień lub odbicie rozmówców a dymki kierowane były w kierunku niewidocznych lub częściowo widocznych postaci "spoza kadru".
Rzadko oceniam klasyki wysoko. Często są dla mnie zbyt zdeaktualizowane i brak mi nostalgii do podparcia zachwytów. Strażnicy wyjątkowo podobali mi się bardzo i bardzo wysoko sobie ich cenię na tle reszty mojej kolekcji (czołówka bez wymieniania innych ulubionych).
Miało być krótko, a wyszło jak zwykle. Zakręcamy kranik na słowotok i ciekaw jestem jak wg innych grupowiczów broni się tak historia po latach.