Przeczytałem Tales of the Corps z Blackest Night. Jest to zbiór pojedynczych historii opowiadających o niektórych postaciach pojawiających w toku głównej opowieści Blackest Night. Niektóre są niepotrzebne, bo albo ich treść była już przypominana wcześniej (Sinestro) albo nie jest na tyle istotna by osobno ją rozbudowywać, tym bardziej, że w głównej opowieści kontekst jest przybliżony wystarczająco (Arisia). Część historii jest po prostu nudna i nie dziwię się, że nie zostały wplecione w pozostałe tytuły Blackest Night, tylko mają tutaj swój własny nieobowiązkowy do przeczytania zakątek.
Najciekawszą historią jest ta o Supermanie Prime. Ci co śledzą jego losy odkąd Johns zabrał się za jego dekonstrukcję w Infinite Crisis, powinni docenić ten kąsek. Nie chcę zdradzać za wiele, ale Johns przybliża nam tę postać jeszcze bliżej realnego świata.
Poza tym z ciekawostek dowiedziałem się, że jeden z czerwonych latarników przed przemianą był po prostu kotem... A zastanawiałem się gdzie wcześniej pojawiał się już Dex-starr, bo bym poczytał o gniewnym sierściuchu 😛
Rysunki są autorstwem wielu artystów, sporo średniaków, kilka świetnych przykładów dobrego rzemiosła, nic raczej nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale i całość nie jest tak spójna jak pozostałe tomy Green Lantern z okolic runu Geoffa Johnsa.