Liznąłem Deathstroke'a Priesta w albumie Batman vs Deathstroke. Mam podobne odczucia do niego jak po lekturze Kings of Fear (oczywiście porównania są bezcelowe, bo to jednak dwie zupełnie inne bajki, stąd też zaskoczony jestem własną konkluzją). Podoba mi się pomysł na historię poddającą w wątpliwość kto jest prawdziwym ojcem Damiana i która eksploruje charakter tytułowych postaci, wykorzystując kontrasty i porównania między nimi w zakresie zasad jakimi się kierują, taktyki podczas walki czy podejścia do "wychowywania" swoich dzieci. Jak w Kings of Fear miałem momentami wątpliwości czy postać zachowała się zgodnie ze swoim charakterem to tu to tam, ale ostatecznie służy to wszystko jakiemuś interesującemu pomysłowi, więc odłożyłem na bok swoje czepialstwo. Co do zakończenia, to wolałbym jakby zakończyło się na wnioskach, do których dochodzi Batman i to byłoby odpowiednio satysfakcjonujące (choć uważam, że do podobnych wniosków doszedł wiele lat wcześniej, ale bez tej zmiany, nie byłoby w ogóle tego komiksu) - pokazanie czytelnikowi dowodu na to kto ostatecznie jest ojcem było wg mnie niepotrzebnym dopowiedzeniem. Przez cały album kwestia ta jest raz bagatelizowana, innym razem skutecznie poddana wątpliwości. Końcówka w moim odczuciu trochę to rujnuje, ale rozumiem że pojawią się to dla komiksowych historyków i dla tych, co nie lubią otwartych zakończeń.
Poza akcją i intrygą album funduje dawkę dobrego humoru roziskrzoną temperamentem obu panów.
Rysunkowo na bardzo wysokim poziomie rzemiosła, wszystko jest ładne i to w sumie tyle. Podobało mi się wykorzystanie bardziej oldschoolowych strojów obu bohaterów w jednej ze scen.
Album fajnie uzupełnia moją kolekcję, więc raczej w niej zostanie na dłużej. Nie wiem czy chcę dalej inwestować w DS Priesta, może jak nadarzy się jakaś większą okazja czy w jakimś spokojniejszym zakupowo miesiącu... Na FOMO raczej nie będę cierpieć, z powodu tej serii.