The Authority tom 3 - Zaćmienie przeczytane. Niedawno w jakimś komentarzu wyraziłem ubolewanie, że nie pisze się już popularnych serii na zasadzie krótszych historii z otwarciem i zamknięciem, bez konieczności czytania całości by mieć jakkolwiek podomykane zaczęte wątki, z motywami łączącymi te historie jedynie tak w tle, nie obciążając zanadto historii ciężarem ciągłości narracyjnej. Jak w wielu serialach w latach 90 🙂 I Authority właśnie przynosi mi tego rodzaju doświadczenie, z tym że, choć to komiks współczesny, ma już ponad 20 lat. Zaćmienie to kolejna historia opowiadająca o zmaganiu się z jakimś nietuzinkowym przeciwnikiem. Jestem zachwycony jak autorowi udaje się przedstawić overpowered bohaterów, dla których wydaje się nie ma rzeczy niemożliwych a jednocześnie dla każdej akcji scenarzysta ma jakieś przemyślenia dotyczące możliwie realistycznych konsekwencji. I zaskakuje ciekawymi przeszkodami (intrygującymi i wytężającymi wyobraźnię), z którymi postacie muszą się zmierzyć. Tym razem walczą z... gargantuicznych rozmiarów kosmiczną żywą istotą skali planetarnej i wyruszają na ekspedycję z rodzaju takich jakie kojarzą nam się z "Było sobie życie" czy "Osmosis Jones" 😉 Seria potrafi zgrabnie przedstawić kryzysy o niebotycznej skali, jednocześnie nie popadając w skomplikowane abstrakty jak u Morrisona czy w tępą rozpierduchę mniej ambitnych tytułów roszczących sobie prawo do bycia... ekhem... "epickimi". Zakochałem się w serii i zachciało mi się upgrade'u pierwszych tomów do wersji anglojęzycznej. Tak się złożyło, że kolega miał w ofercie, no nie mogłem przepuścić takiej okazji. Tym bardziej, że dwóch gości przede mną zrezygnowało - to musiało być przeznaczenie 😃