Pax Americana jest częścią The Multiversity Granta Morrisona. Jest to zeszyt rysowany przez ulubieńca, jakim jest Frank Quitely. Uznałem, że ta historia zasługuje na osobną andrzejową tyradę po lekturze. To jest „the best shit” jaki czytałem od dawna. Mój ulubiony Morrison. Intrygujący, ale też nie „za ciężki”, gdzie trzeba się przedzierać przez ścianę alegorii, metafor, nawiązań i czasami „z dupy wziętych” motywów (których odczytać nie potrafię, bo jestem za głupi). Owszem, zeszyt jest naszpikowany niejednoznacznością, ale jest ona cudownie podana i strawna, bardzo satysfakcjonująca.
Narracja, sposób przedstawienia historii, prosty zabieg z odwróconą chronologią – to się czyta dobrze i przyjemnie masuje zwoje mózgowe. Poza tym Pax Americana jest najlepszym przykładem współpracy rysownika i scenarzysty – są tu bardzo abstrakcyjne motywy, które zdałoby się ni cholery nie da się przełożyć na język komiksu – a tymczasem po lekturze język komiksu okazuje się najlepszym medium do przekazania tych konceptów.
Fani All-star Supermana odnajdą tutaj rozwinięcie znajdujących się w tym tytule artystycznych tricków wspomagających narrację (a raczej stanowiących nierozerwalną jej część). Praktycznie każda strona, każda sekwencja jest poddana jakiejś zasadzie i jest w harmoniczny sposób zespolona (borze zielony, ja wiem, że to, co piszę, można odczytać jako kolejny bełkot, ale nie wiem jak inaczej oddać wrażenia z jakimi wiązała się lektura tej historii i jednocześnie nie zaspoilować za wiele).
Frank Quitely i Grant Morrison zaserwowali mi „moją stronę komiksu” – konkretną jedną stronę, która sama w sobie stanowi nieprawdopodobną wartość, nie mówiąc już o całym komiksie. To jest moja ulubiona strona ever. To nie spoiler, spokojnie, tylko chcę przybliżyć, tym co czytali/będą czytać, o którą stronę mi chodzi – moment objawienia pewnej postaci, która odkrywa wzór na poznanie świata. Słowa tego nie oddadzą, bo to brzmi protekcjonalnie, górnolotnie i banalnie. Ale sposób w jaki rysownik przedstawił tę scenę za pomocą układu kadrów i informacji na nich się znajdujących zapiera dech. Majstersztyk. Odtąd będę porównywał wszystko w przyszłości, czym się zachwycę do tej jednej strony i ta strona zostanie ze mną do końca dopóty, dopóki znajduję zainteresowanie w komiksach. Rzekłem 😊
| na zdjęciu nie ma tej strony, o której wspominam wyżej |